Kontrast:
Rozmiar czcionki:
Odstępy:
  • TAB - Kolejny element
  • SHIFT + TAB - Poprzedni element
  • SHIFT + ALT + F - Wyszukiwarka
  • SHIFT + ALT + H - Strona główna
  • SHIFT + ALT + M - Zawartość strony
  • SHIFT + ALT + 1 do 4 - Wybór menu
  • ESC - Anulowanie podpowiedzi

Zamość zdobyty! Fotel lidera wrócił do Przemyśla

Zaczęło się od przyjacielskich uścisków, żartów i przywoływania wspólnych wspomnień. Nic w tym dziwnego, ponieważ zawodnicy z Przemyśla i Zamościa znają się od lat. Jednak tuż po pierwszym gwizdku sędziego, sielska atmosfera odeszła w zapomnienie, a parkiet hali OSiR w Zamościu bardziej przypominał arenę walk MMA, niż miejsce meczu piłki ręcznej.

 

 

Ekipa z Przemyśla nie pomyliła się w swoich – przedmeczowych przypuszczeniach. To była prawdziwa bitwa... Były litry wylanego potu, padały okrzyki wywołane bólem, lała się krew. Co najważniejsze - to przemyscy Gladiatorzy po zakończeniu meczu mogli w geście triumfu odśpiewać - "Nasz jest ten kawałek podłogi!".

 

Brak opisu obrazka

 

Konia z rzędem temu, kto przed rozpoczęciem spotkania, bez nuty wątpliwości wskazywał zwycięzcę. Stanęły przed sobą zespoły, mające świadomość wagi tego meczu. Zmotywowane, skoncentrowane i pełne wiary we własne możliwości. Już w pierwszej akcji tego widowiska, Daniel Dutka wysłał jasny sygnał.

Blokując skutecznie, wychodzącego na czysta pozycję przeciwnika, dał do zrozumienia, że w obronie załoga Orlen Upstream SRS nie odpuści nawet na centymetr. Wyrównana gra trwała do 10 minuty meczu. Zespoły, niczym wytrawni bokserzy punktowali się nawzajem.
Mateusz Drozdalski, dla którego był to debiut w zamojskiej hali, doszedł chyba wówczas do wniosku, że czas wrzucić wyższy bieg i rozpocząć swój show. Zawodnik w ciągu 15 minut zdobył 4 bramki, a widząc, że obrona rywali zaczyna skupiać swoją uwagę na nim, doskonale obsługiwał też swoich kolegów. Zawodnicy z Zamościa próbowali co prawda odgryzać się niekonwencjonalnymi  akcjami w ataku, ale na ich drodze stawał wspaniale dysponowany Paweł Sar.

 

Brak opisu obrazka


15-10 dla ORLEN Upstream SRS Przemyśl po pierwszych 30 minutach wskazywało na to, że powrót do domu może być bardzo miły. Zawodnicy Padwy to jednak doświadczeni gracze o bardzo wysokich umiejętnościach. Od pierwszego gwizdka II połowy meczu rzucili się do odrabiania strat. Agresywna obrona spowodowała kilka błędów pierwszoligowej ekipy z nadsańskiego miasta, które bezlitośnie wykorzystali gospodarze. W efekcie tego, kilkanaście minut przed końcem, przewaga Orlen Upstream SRS zmalała do dwóch bramek. To było jednak wszystko, na co nasi szczypiorniści pozwolili w sobotni wieczór swoim rywalom. Cztery zdobyte bramki z rzędu,  pozwoliły już na kontrolowanie gry do ostatniego gwizdka sędziów. Wynik spotkania na 29-2 ustalił po wspaniałej, indywidualnej akcji Szymon Światłowski.

Mecz ten dobitnie pokazał, że nasz zespół ma ogromne możliwości i do końca będzie walczył o wyczekiwane od lat mistrzostwo I ligi. Przy odpowiedniej koncentracji i motywacji, nasi wspaniali szczypiorniści mogą wygrać z każdym, niezależnie od tego, czy mecz rozgrywany jest w Przemyślu, czy też w hali rywala.

Martwi jedynie, makabrycznie wręcz wyglądająca kontuzja dłoni Maćka Kubisztala. Po zakończonym meczu, spędził on kilka godzin w zamojskim szpitalu, gdzie zszyto mu głęboką ranę. Najprawdopodobniej nie wystąpi on w niedzielnym meczu przeciwko Wiśle Sandomierz.

 

Narada zawodników podczas przerwy w meczu

publikacja: Agata Czereba

zdjęcia: Orlen Upstream SRS Przemyśl

Wersja XML